Zmieniamy naszą politykę cookies. Informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies w celu poprawnego działania i zapewnienia pełnej funkcjonalności serwisu. Brak zgody na instalację plików cookies może być wyrażony poprzez zmianę ustawień przeglądarki. Aby dowiedzieć się więcej kliknij TUTAJ.
 
OK
zamknij
 

W związku z rozpoczęciem stosowania w dniu 25 maja 2018 r. Rozporządzenia o ochronie danych osobowych ("RODO") zmienia się nasza polityka prywatności. Pełną treść polityki prywatności znajdziesz TUTAJ lub na dole strony.
 
OK
zamknij
 
 
Testy
 
lupa
SZUKAJ
strzalka
 
 
lupa
 
Test namiotu Arco Red Line na rowerowej wyprawie po szlaku Kungsleden w Szwecji, marzec 2019

Test namiotu Arco Red Line na rowerowej wyprawie po szlaku Kungsleden w Szwecji, marzec 2019

Aby wybrać się w warunkach zimowych do Laponii potrzebny jest solidny namiot ekspedycyjny. Namiot Arco Red Line został przetestowany właśnie w takich warunkach.

 
Warunki testu:
Trasa: 105km Kungsleden Trail + przyległości
Miejsce: Góry, jeziora i rzeki za kręgiem polarnym
Długość: 5 dni
Ilość biwaków z użyciem namiotu: 5
Warunki: zmienne, od ok -5 do -30 stopni, huraganowy wiatr przez dwa dni
Podłoże: śnieg, lód
Ilość osób: 2
 
Przebieg wyprawy
12 marca 2019 roku ruszyliśmy z Pawłem Wichrem z Abisko w Szwecji na najbardziej znany i - jak twierdzi wielu- najpiękniejszy szlak trekkingowy w Szwecji - Kungsleden. Naszym zamiarem było dojechanie najdalej jak się da w ograniczonym czasie, jakim dysponowaliśmy. Chcieliśmy napawać się pięknymi widokami i pedałować przy zorzy polarnej, poczuć to, co spotkani na szlaku Norwegowie nazywali friluftsliv, czyli życiem wśród przyrody, tutaj naprawdę epickiej.

Warunki wyprawy
Warunki okazały się naprawdę ciężkie - przez dwa dni prowadziliśmy rowery w nieustającej zamieci, w temperaturze ok. -15 stopni (temperatura odczuwalna przy silnym wietrze trudna do zmierzenia). gdy wiatr ucichł, mogliśmy cieszyć się jazdą po zasypanym szlaku, szukając po omacku śladów psich zaprzęgów i skuterów śnieżnych. Choć kilkunastu narciarzy na szlaku początkowo patrzyło z pobłażaniem na nasze brnięcie przez śnieg, to ostatecznie rowery okazały się dużo szybsze od nart. W sumie przez 6 dni pokonaliśmy ok 150km, kończąc szlak w Nikkaluokta. To najpopularniejszy i podobno najpięknieszy fragment z 400km Kungsleden. Najniższa zanotowana temperatura: - 30 stopni.

Jak sprawdził się namiot Marabut Arco Red Line?

Namioty Marabut na „ekstremalnych” wyprawach używam od prawie 10 lat i właściwie wymieniam je tylko na nowsze lub większe modele, ponieważ ciężko je zepsuć. W 2016 roku na zimową, rowerową wycieczkę po Grenlandii zabraliśmy namiot Ladakh, który sprawdził się świetnie, na tyle dobrze, że chcieli go od nas kupić miejscowi. Miał on właściwie tylko jedną, za to zasadniczą wadę - wagę.
Jakaż więc była moja radość, gdy dowiedziałem się, że na rynek trafił model bardzo przypominający nasz stary namiot, a przy tym o ponad kilogram lżejszy!

 
Namiot ekspedycyjny Arco RED LINE
 
Namiot zimowy
Warunki zimowe w górach stawiają przed sprzętem nieco inne wymagania niż w tropikach czy na nizinach.
Namiot ma być przede wszystkim wytrzymały, pozostałe wymagania są na dalszych miejscach. Nieszczególnie interesowała nas wentylacja, bo w warunkach zimowych praktycznie zawsze budzimy się ze szronem na twarzy. Dodatkowe wejście jest bardzo praktyczne, ale trudno mówić o drugim przedsionku - namiot i tak z reguły był z tej strony przysypany śniegiem.

Wygodne przedsionki
Główny przedsionek to cecha wyróżniająca tą konstrukcję i jeden z powodów, dla których tak ją lubię.
Jest tu miejsce na wszystkie sakwy, torbę pełną śniegu do topienia i, co najważniejsze, kuchenkę gazową. Gotowanie jest bezpieczne nawet przy dużym wietrze, a otwarcie od góry wejścia umożliwia wydostanie się większości pary.
Arco Red Line zostało zaopatrzone w aż dwa wejścia w głównym przedsionku, co wydaje się ciekawym pomysłem, ale w praktyce nie wykorzystaliśmy tego ani razu, to trudne w warunkach zimowych, gdy trzeba przede wszystkim zapewnić stabilność konstrukcji i ochronę przed wiatrem. Szczerze mówiąc wolałbym pozostanie przy jednym wejściu i oszczędność tych kilku gramów na zamku. 

Namiot ekspedycyjny Arco RED LINE

Niska waga bez kompromisów
Bałem się, że odchudzoną wagę namiotu uzyskano przez skrócenie rękawów śnieżnych, które zawsze były mocnym punktem wszystkich konstrukcji Marabuta. Na szczęście nic takiego się nie stało, rękawy są długie i łatwo je przysypywać śniegiem, dzięki czemu im bardziej sypie śniegiem, tym bardziej namiot jest stabilny. Tradycyjnie nie używaliśmy żadnych “śledzi”, ani śrub lodowych. Nie mieliśmy też z oczywistych względów szabli lodowych, kijków trekkingowych ani czekanów, którymi naciągamy konstrukcję w górach, a mimo to namiot był bardzo stabilny. Spaliśmy spokojnie nawet przy huraganowych wiatrach, mając pewność, że nasze schronienie wytrzyma. Spokój o dach nad głową to naprawdę bezcenny komfort. Cieńsza jest podłoga, ale w warunkach zimowych, na śniegu, ciężko ją jakkolwiek przebić.

 
Namiot ekspedycyjny Arco RED LINE

Kieszenie
Zmodyfikowane zostały wewnętrzne kieszenie w namiocie.
Tu zdania są podzielone - mi wydawały się one wygodne i intuicyjnie wrzucałem resztkami sił wszystkie szpargały w mój róg namiotu, natomiast mój partner Wicher nie mógł sobie z tym poradzić, narzekając na tą nowinkę. Obaj doceniliśmy “półeczkę” pod dachem namiotu, natomiast życzylibyśmy sobie, żeby była choć trochę większa (albo luźniej napięta, dzięki czemu czołówka i komórka nie wypadałyby z niej tak ochoczo).

 

Nowe worki
Od dobrych paru lat Marabut zaopatrza swoje namioty w bardzo sensowne worki z paskami
kompresyjnymi.
W naszym przypadku okazały się one podwójnie praktyczne, bo dzięki nim bez problemu przytwierdzaliśmy namiot do kierownicy. Pełnił on rolę pełnoprawnej przedniej sakwy bikepackingowej. Można było położyć na niej panele słoneczne i wyglądać jak profesjonalny, nowoczesny podróżnik. W opakowaniu jest jeszcze dodatkowy pasek kompresyjny, który ratuje życie przy składaniu namiotu. Na Kungsleden panowały trudne warunki i nie mieliśmy możliwości suszyć go na słońcu, dlatego z każdym dniem robił się coraz cięższy i coraz trudniej było go składać, a potem upychać do wora, zwłaszcza przy -20 stopniach i skostniałych rękach. Dzięki paskowi było to znacznie prostsze.

Namiot ekspedycyjny Arco RED LINE

Nie do końca rozumiem ideę trzech dziurek, w które można wbijać pałąki. Chodzi o wybór? Większą elastyczność w różnych warunkach? Nam wydawało się to niepotrzebne, wprowadzało zamieszanie, a co najważniejsze - można by na tym oszczędzić znowu dobre kilka gramów wagi.

Podsumowując
Namiot  Arco Red Line to namiot wyprawowy i w takich warunkach sprawdza się naprawdę świetnie. Trudno się do czegoś naprawdę przyczepić, nawet waga, która zawsze jest dla nas największym problemem, w tym przypadku została znacząco zredukowana (choć widzę możliwości do dalszej redukcji). Jest to duża, szalenie wygodna i odporna na wiatr konstrukcja, która na pewno pojedzie z nami na kolejne zimowe wyprawy rowerowe i himalajskie. 

Tekst i fotografie: Jakub Rybicki
Nasi Testerzy
 
Alpinistka, skialpinistka, zawodniczka w rajdach przygodowych. Na swym koncie ma m.in. wejście na ośmiotysięczny Gasherbrum II oraz skrajnie niebezpieczny siedmiotysięcznik - Pik Pabiedy (pierwsze polskie wejście kobiece).
 
Marek Żołądek - podróżnik, alpinista. Uczestnik oraz współorganizator wypraw wspinaczkowo – naukowych na 6 kontynentach m. in. w Himalaje, Andy, góry Alaski, Afryki, Europy, Kaukazu, Góry Skaliste, Ziemię Ognistą oraz Australię. 
 
Autor przejść w górach Alaski, Azji, Yosemitach, Alpach, Tatrach, Karkonoszach. Instruktor wspinaczki i ratownik TOPR.

 
Michał Apollo, podróżnik, wspinacz i alpinista. Organizator i uczestnik wyjazdów w różne rejony świata, wliczając Himalaje, Andy, Alpy Południowe, Kaukaz, Wielkie Góry Wododziałowe, Góry Alaski, Europy, Masyw Kilimandżaro, Góry Przylądkowe oraz Góry Skaliste.
 
 
Jako pierwsi Polacy przeszli liczący 1700 km "Wielki Szlak Himalajski".